czwartek, 7 lutego 2013

Szwecja: Grochówka


GROCHÓWKA



Za oknem taki śnieg, że postanowiłam zacząć od dania, które kojarzy się z ciepłem i pełnym żołądkiem. Grochówka.
W składzie podobna do naszej polskiej, ale bez ziemniaków i zamiast boczku – szynka. Brzmi dobrze.
Zaczynam od wygooglowania co to dokładnie jest ten seler naciowy, po przyniesieniu do domu nieufnie obwąchuję i zjadam mały kawałek. Tak, zgadza się. Tak jak przewidziałam – świństwo ;-)
Liczę, że w zupie jego smak nie będzie dominował i zgodnie z przepisem kroję i podsmażam. Zdanie „usuń włókna” nabiera sensu dopiero w połowie krojenia, ale jakoś udaje mi się ich pozbyć.
Duże wątpliwości nasuwają się przy bulionie. Jamie jest normalny i nie karze do każdej zupy gotować go od początku, tylko dodać „bulion ekologiczny albo organiczny”. Wiem, że kostki rosołowe budzą kontrowersje, między innymi ze względu na zawartość soli, postanawiam sprawdzić czy bulionetka albo te ekologiczne oszustwa rzeczywiście mają inny skład, ale póki co korzystam z kostki czując się trochę jak oszust.

Pracy nie ma dużo, po godzinie groch jest miękki i zupa gotowa (największy problem był ze znalezieniem odpowiednio dużego garnka). W przepisie jest powiedziane, żeby rozbić groch tłuczkiem do ziemniaków, nie zbyt dokładnie, ale ponieważ takiego metalowego tłuczka nie mam (dodać do listy zakupów ;-) ), to po prostu sekundę miksuję zupę ręcznym mikserem. Staram się, żeby nie wyszedł gładki krem, żeby zachowała się faktura. Po mikserze grochówka jest gęsta, gotowa do podania z chrupkim pieczywem, łyżeczką oliwy i musztardy.
Naprawdę jest sycąca, B. mówi też, że gęstsza niż się spodziewał, ale chyba mu smakuje. Mnie też. Po godzinie od wstania od stołu zastaję taki widok:


Czyli chyba mogę założyć, że pierwszy z przepisów mogę spokojnie polecać :D

ocena B.: **** / 5
komentarz: Musztarda fajnie przełamuje jej łagodność a oliwa dopełnia smak całości. Zbyt gęsta dla mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz